Uwielbiam wszystkie róże z firmy benefit- moja wielka miłość zaczęła się od koralowego coralisty, który jednak nie zawsze mi pasuje do codziennego makijażu, a w niektóre dni wręcz czuje się w nim przeźroczysto- ale nie ważne nie o nim miał być ten post... Przechodząc do rzeczy, przedstawię wam jeden z moich ulubionych róży, a mianowicie Rockateur, jest to najnowszy róż z firmy benefit, którego kolor jest właściwie mieszanką między brązem, a różem- jak dla mnie jest to wspaniały kolor na co dzień, ale pani ekspedientka powiedziała mi, że odcień ten został stworzony specjalnie na wieczorne wyjścia i imprezy- ja jednak zupełnie się tym nie przejmuje i koloru używam już od rana!
Zapraszam!
Pudełeczko tak jak to bywa w przypadku benefitowych produktów zostało wykonane z całkiem przyjemnego dla oka kartonika- mi to zupełnie nie przeszkadza, nie lubię nosić kosmetyków ze sobą w ciągu dnia- tak więc pudełeczko nie zniszczy się leżąc na toaletce!
Kartonik to połączenie krokodylej skóry wraz z koronką- całość przyciąga wzrok i powoduje wielkie chęci do użycia różu, a otwarcie pudełeczka tylko potęguje to wrażenie!
W środku jak zwykle w przypadku różów benefit znajdziemy mały pędzelek do nakładania produktu, a na różu w przeciwności do innych podobnych produktów tej marki zostało wygrawerowane słowo Rock, a sama powierzchnia produktu została pokryta różowym shimerem, który jednak szybko schodzi z powierzchni różu. Mi na zdjęciach nie udało się uchwycić graweru w pełnej krasie, ale mam nadzieje, że zdjęcia znalezione w internecie pozwolą wam lepiej sobie wyobrazić jak ten róż wygląda.
Jedynym minusem tego różu jest jak zwykle cena, która wynosi około 30 euro (około140 złotych) za 5 gram produktu- Rockateur otrzymał najmniejszą pojemność produktu za cenę, która jest ciągle taka sama...
No cóż biorąc pod uwagę to, że różów raczej szybko nie zużyjemy to warto wydać na niego trochę więcej, dodatkowym atutem jest to, że produkt okazał się niealergiczny (jak i inne róże z firmy benefit) co mogę stwierdzić po tym jak wypróbowała go moją mama, która ma cerę problematyczną (Rockateur spodobał się jej najbardziej z mojej kolekcji różów).

Co sądzicie o tym różu? Macie czy może ciągle jest na waszej chciejliście??
Koniecznie dajcie znać w komentarzach!
Edit: Róż na zdjęciach został nałożony w taki sposób, aby było go w ogóle widać.
Jak widzę, pokochałyśmy tego samego cudaka :-)
ReplyDeleteRockateur gości najczęściej na moich policzkach :-)
uwielbiam wszystkie (!!) roze z benefita- kiedy znudzi mi sie jeden kolor to biore inny :)
Deletedobrze, ze maja taki wybor!
już miałam napisać że z miłą chęcią wypróbuję ale taaaa cena! wow
ReplyDeleteZapraszam do siebie na nowy post i rozdanie w którym można wygrać bransoletkę hand made:)
http://glammadz.blogspot.com/2014/01/szaro-oka.html
oplaca sie wyprobowac, mimo dosc wysokiej ceny :)
DeleteMyślę, że fajnie, kiedy nadaje się również do delikatniejszego makijażu! :-)
ReplyDeleteNie mam go na liście, bo nie pasuje do mnie za bardzo, ale fajnie wygląda na Twojej skórze.
ReplyDeletemam go od kiedy tylko się pojawił na pólkach w perfumerii, uwielbiam za zapach i kolor! długo nie nosiłam nic innego:)
ReplyDeleteja tez pobieglam 1szego dnia ;)
Deleteszalenstwo!!
nie znam, ale chyba warto wypróbować ;)
ReplyDeletePozdrawiam
warto, warto!
DeleteMam i uwielbiam :-)
ReplyDeleteteż go uwielbiam! jeden z moich ulubionych :)
ReplyDeletea moja przygoda z Benefitem też rozpoczęła się od Coralisty :D do tej pory jest w grupie moich naj naj :)
czy wiesz może jakie ceny są w M.A.C w barcelonie?:) chodzi mi dokladnie o podklady
ReplyDeletehej! nie wiem, ale postaram sie to dla ciebie sprawdzic !
Deletesuper!! bylabym bardzo wdzieczna:)) bede tu zagladac w oczekiwaniu na odpowiedz:))
Deletehej! ceny podkladow wynosza okolo 30 euro- wszystkie ceny mozesz znalezc na stronie
Deletehttp://www.maccosmetics.es/
jak bede w stacjonarnym sklepie to wtedy sprawdze jak to cenowo wyglada na stoisku stacjonarnym!
jeszcze raz bardzo Ci dziekuje!
DeleteJedynym kosmetykiem z Benefit jaki mam to jest kremowy cień do powiek, z innymi kosmetykami jakoś na razie nie jest mi po drodze ze względu na ich cenę. Co wcale nie oznacza, że kiedyś nie skuszę się na jakiś osławiony róż czy bronzer ;)
ReplyDeleteSłyszałam o nim dużo dobrego ;)
ReplyDelete